Tam, gdzie zatrzymał się czas Są takie miejsca, które nie próbują nikogo zachwycać na siłę. Nie migają neonami, nie hałasują reklamą, nie udają nowoczesności. Po prostu trwają. Spokojnie, cierpliwie, jakby czas nauczył się tam chodzić wolniej niż gdziekolwiek indziej.Takim miejscem okazało się dziś Swołowo. Uczestnicy XVII Międzynarodowego Pleneru Plastycznego Ogólnopolskie Stowarzyszenie Twórców i Animatorów Kultury Silesia Tak Art „Gmina Mielno wczoraj i dziś”, odbywającego się pod Honorowym Patronatem Burmistrza Mielna, wsiedli rano do autokaru bez pośpiechu, z ciekawością i tym szczególnym rodzajem oczekiwania, który pojawia się wtedy, gdy człowiek przeczuwa, że za chwilę zobaczy coś prawdziwego.A Swołowo jest prawdziwe do bólu.Już przy pierwszym spojrzeniu na wieś człowiek ma wrażenie, jakby ktoś otworzył starą księgę historii Pomorza. Czarno-białe ryglowe ściany domów, stare zagrody, brukowane drogi, cisza rozlana pomiędzy budynkami i ten niezwykły porządek dawnego świata sprawiają, że współczesność nagle zostaje gdzieś daleko za zakrętem.Wieś, której początki sięgają XIII wieku, do dziś zachowała swój dawny układ owalnicy – z centralnym placem i stawem, wokół którego przez wieki toczyło się życie mieszkańców. Tutaj historia nie została zamknięta za szybą muzealnej gabloty. Ona nadal oddycha.Po urokliwych zakątkach „stolicy Krainy w Kratę” oprowadzała nas pani Iwona – przewodniczka, która o Swołowie opowiadała nie jak o zabytku, lecz jak o miejscu bliskim sercu. W jej słowach było coś więcej niż daty i fakty. Była pamięć ludzi, codzienności i dawnych pomorskich rodzin, które przez pokolenia budowały tę niezwykłą przestrzeń. Wieś, która pamięta. Swołowo jest dziś jednym z najlepiej zachowanych przykładów dawnej pomorskiej architektury ryglowej. Charakterystyczne „kratki” powstawały poprzez wypełnianie drewnianej konstrukcji jasną gliną wymieszaną z sieczką. Z pozoru proste rozwiązanie stworzyło styl, który stał się symbolem całego regionu.Największe wrażenie robi jednak to, że wieś nadal żyje. To nie jest skansen odcięty od świata. Tutaj tradycja wciąż współistnieje z codziennością.Szczególnym miejscem pozostaje Zagroda Albrechta – odrestaurowane gospodarstwo będące wizytówką Muzeum Kultury Ludowej Pomorza. Spacerując pomiędzy dawnymi budynkami, można niemal usłyszeć odgłosy pracy gospodarzy sprzed stu pięćdziesięciu lat, skrzypienie drewnianych drzwi i rozmowy prowadzone przy wieczornym świetle lampy.Smak prostych rzeczy. Po blisko dwóch godzinach zwiedzania czekała na nas niespodzianka, która okazała się równie ważna jak sama historia miejsca.W zabytkowej chacie, wypełnionej zapachem świeżo smażonych racuchów, usiedliśmy przy stołach z kubkiem gorącej kawy i herbaty. Prosty poczęstunek stał się nagle czymś więcej niż tylko chwilą odpoczynku.Było w tym wszystkim coś niezwykle prawdziwego – ciepło wnętrza, rozmowy prowadzone półgłosem, śmiech uczestników pleneru i smak drożdżowych racuchów, które przypominały dzieciństwo, rodzinny dom i czasy, kiedy ludzie mieli dla siebie więcej czasu.I chyba właśnie dlatego Swołowo pozostaje w pamięci.Nie tylko jako piękny zabytek Pomorza. Ale jako miejsce, w którym człowiek choć na chwilę przypomina sobie, że świat wcale nie musi pędzić tak szybko.Warto podkreślić, że wycieczkę zorganizował Zarząd Stowarzyszenia Silesia Tak Art, przy wsparciu finansowym Zarządu Głównego Stowarzyszenia Emerytów i Rencistów Policyjnych w Warszawie.